Stada dzikich wielbłądów wpadają do australijskich miasteczek, niszczą hydranty przeciwpożarowe i publiczne toalety. Wszystko po to, by zdobyć choć odrobinę wody. Bo w Australii panuje najgorsza od stu lat susza.
Mieszkańcy zachodniej Australii są wściekli. Wielbłądy robią, co chcą, a władze nie reagują. Dlatego Australijczycy zapowiadają, że wezmą sprawy w swoje ręce i odstrzelą każdego wielbłąda, który im zagrozi. A wszystko to przez suszę. Zwierzaki walczą o wodę. Przybiegają do ludzkich osiedli, bo wierzą, że ludzie im pomogą.
Skąd wielbłądy wzięły się w Australii? W XVIII wieku przywieźli je tam podróżnicy, którzy chcieli odkrywać pustynie. Uważali, że wielbłądy są najlepszym środkiem transportu. Potem zwierzaki zostały w Australii. Teraz jest tam największa żyjąca swobodnie populacja wielbłądów. Jest ich nawet milion!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl