Australijczycy trzymają w domu coraz mniej zwierzaków. Weterynarze oskarżają o to... gry komputerowe.
Szefowa związku weterynarzy Kersti Seksel twierdzi, że Australijczycy wolą zajmować się zwierzakami na ekranach komputerów niż normalnym psem czy kotem. Bo tak jest o wiele łatwiej. Dla żywego zwierzaka trzeba mieć czas, żeby go pogłaskać czy pójść z nim na spacer. Do tego trzeba się nim opiekować.
A teraz, gdy już pies czy kot kogoś znudzi, to można wyłączyć komputer i pójść spać. Według dr Seksel, w ten sposób australijskie dzieciaki nigdy nie nauczą się potrzebnych w życiu umiejętności, np. zajmowania się mniejszymi i słabszymi istotami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|