Szefowa związku weterynarzy Kersti Seksel twierdzi, że Australijczycy wolą zajmować się zwierzakami na ekranach komputerów niż normalnym psem czy kotem. Bo tak jest o wiele łatwiej. Dla żywego zwierzaka trzeba mieć czas, żeby go pogłaskać czy pójść z nim na spacer. Do tego trzeba się nim opiekować.
A teraz, gdy już pies czy kot kogoś znudzi, to można wyłączyć komputer i pójść spać. Według dr Seksel, w ten sposób australijskie dzieciaki nigdy nie nauczą się potrzebnych w życiu umiejętności, np. zajmowania się mniejszymi i słabszymi istotami.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
