Dziennik Gazeta Prawana logo

Britney: To depresja, nie uzależnienie

12 października 2007, 16:12
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Gwiazda dopiero co zaczęła odwyk, a już chce go zakończyć. Britney Spears ostatnio stwierdziła, że nie potrzebuje leczenia, bo nie jest uzależniona. Jest przekonana że ma po prostu depresję.

Piosenkarka daje się we znaki lekarzom i pracownikom Promises Clinic, gdzie miała leczyć się z uzależnienia od alkoholu. Ostatnio stwierdziła, że jej załamanie nerwowe jest wynikiem depresji poporodowej, a nie problemów z alkoholem i narkotykami. Chce nawet na stałe opuścić klinikę, bo - jej zdaniem - leczą ją nie na to, co trzeba - donosi pudelek.pl.

Britney ciągle pakuje się w tarapaty. Nie dość, że cięgle trzeba jej pilnować, to gwiazda nie chce uczestniczyć w zajęciach terapii grupowej i łamie zasady przebywania w ośrodku. Nie robi sobie nic z zakazu rozmawiania przez telefony komórkowe, a ostatnio bez pozwolenia wyszła poza teren kliniki. Pojechała do sklepu zrobić sobie zakupy.

Niepokorna gwiazda czuje się oszukana. Jest wściekła na swoją rodzinę i menedżera za to, że namówili ją na podjęcie leczenia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj