Te rewelacje na temat słynnego aktora właścicielka luksusowej agencji towarzyskiej zawarła w swojej autobiografii. Można podejrzewać, że Jody "Babydol" (Laleczka) Gibson chce w ten sposób podreperować swój budżet, bo "interesu" już nie prowadzi, po tym jak została skazana na siedem lat więzienia za prowadzenie międzynarodowej sieci ekskluzywnych pań do towarzystwa (i nie tylko).
Książka obfituje w nazwiska wielu gwiazdorów, którzy byli klientami "Laleczki", znaleźli się w niej m.in. Arnold Schwarzenegger i Ben Affleck. Ale to właśnie Willisowi poświęciła najbardziej obszerny rozdział.
Aktor miał u niej zamówić pięć dziewczyn dla siebie i znajomego producenta. Najpierw kręcił nosem, że za dwie godziny takiej zabawy zapłaci 15 tysięcy dolarów (ok. 45 tys. zł), ale w końcu przystał na ofertę. Bruce mógł wybrać panie ze strony internetowej, ale nie miał na to czasu i zdał się na gust szefowej.
Gdy prostytutki dotarły na miejsce aktor zażyczył sobie striptizu. Następnie jego kolega upodobał sobie jedną z pań, a Bruce zajął się... czterema dziewczynami.
Adwokat gwiazdora oczywiście wszystkiemu zaprzecza. Ale na jego niekorzyść "Laleczka" zachowała rachunek, na którym widnieje imię, nazwisko i numer telefonu aktora.