Spokojnie. Historycy nie poszli na całość i nie odtworzyli pełnej działalności tego przybytku. W środku nie ma obsługi. Jedynym pikantnym szczegółem są erotyczne freski na ścianach. Te malowidła nie były tylko ozdobą. Służyły jako szybki informator dla spragnionych uciech klientów. Pokazywały, jakie dziewczyny pracują i co oferują.
Bo starożytny Rzym miał dość łagodne podejście do życia uczuciowego. Zdarzało się, że do domów publicznych chodziły rzymskie matrony, by skorzystać z usług mężczyzn. A legenda głosi, że jedną z takich pań była żona cesarza Klaudiusza - Messalina. Ponoć pobiła ona nawet seksualny rekord Rzymu, przyjmując w swe objęcia najwięcej panów w ciągu jednego dnia.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
