Starożytne zabytki kojarzą się głównie ze świątyniami czy pałacami. Jednak życie dawnych Rzymian kręciło się także wokół innych budynków. Włoscy konserwatorzy sztuki uznali, że lepiej pokazać życie starożytne od podszewki i otworzyli dla gości...dom publiczny.
Spokojnie. Historycy nie poszli na całość i nie odtworzyli pełnej działalności tego przybytku. W środku nie ma obsługi. Jedynym pikantnym szczegółem są erotyczne freski na ścianach. Te malowidła nie były tylko ozdobą. Służyły jako szybki informator dla spragnionych uciech klientów. Pokazywały, jakie dziewczyny pracują i co oferują.
Bo starożytny Rzym miał dość łagodne podejście do życia uczuciowego. Zdarzało się, że do domów publicznych chodziły rzymskie matrony, by skorzystać z usług mężczyzn. A legenda głosi, że jedną z takich pań była żona cesarza Klaudiusza - Messalina. Ponoć pobiła ona nawet seksualny rekord Rzymu, przyjmując w swe objęcia najwięcej panów w ciągu jednego dnia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|