Gdy słyszy się znajomą melodyjkę ciężarówki lodziarza, ostatnią myślą, jaka przychodzi do głowy, jest pomysł kupienia alkoholu. Szczególnie jeżeli ma się 10 lat, a pan lodziarz rozkłada swój kram pod szkołą... Tak jednak było w Penrhys w Południowej Walii, gdzie dzieci od lodziarza kupowały nie tylko słodycze, ale i piwo.
Steven Harrison był wyjątkowo bezczelny, bo wystawiał na pokuszenie maluchy z miejscowej katolickiej szkoły. Możliwe też, że w półlitrowe puszki importowanego jasnego z pianką zaopatrywał także inne dzieci.
Złapano go jednak przed katolicką szkołą i ze 163 jeszcze nie sprzedanymi puszkami zawieziono na komisariat. Musiał zapłacić 600 funtów kary, a policja dodatkowo zabroniła mu picia alkoholu w miejscach publicznych przez 10 lat. Bo w Walii mają taką możliwość.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl