Kobziarze i bębniarze tradycyjnego szkockiego zespołu będą musieli nosić ochraniacze na uszy. Inspektorzy BHP zmierzyli poziom hałasu, jaki muzycy generują i stwierdzili, że są głośniejsi od startującego odrzutowca.
Jak donosi BBC, audiolodzy odwiedzili "Wick Royal British Legion Scotland Pipe Band", posłuchali, jak grają i na swoim sprzęcie uwiecznili koncert na kobzy i bębny. Poziom
hałasu był przerażający. Kobziarze sięgali swymi instrumentami 108 decybeli, a bębniarze 122.
Przepisy stawiają sprawę jasno. "Jeżeli w środowisku pracy dźwięk przekracza 90 decybeli, trzeba nosić ochronę w postaci wyciszających słuchawek lub zatyczek do uszu".
Menedżer zespołu przyjął informację ze spokojem i nakazał muzykom kupno zatyczek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl