Chris Adams z brytyjskiego Loughborough był pewien, że 14 lutego jego żoną stała się jego ukochana, Gemma Mortell. Mocno się zdziwił, gdy po powrocie z dwutygodniowego miesiąca miodowego ze ślubnego certyfikatu wyczytał, że jego żoną został... jego własny drużba, Paul Hickelstone - donosi "The Sun".
Cała trójka ponownie się spotkała i wszystko na spokojnie wyjaśniła. Okazało się, że Gemma wpisała swoje nazwisko w miejscu dla świadka, a świadek wstawił swoje w miejscu, gdzie
podpisać się miała przyszła pani Adams.
"Kurcze, znam Paula odkąd byliśmy dzieciakami, uwielbiam faceta, ale za żadne skarby nie chciałbym go mieć za swoją żonę" - Chris śmiał się z pomyłki. Przez chwilę bali
się, że ślub trzeba będzie powtarzać, ale wyrozumiała kapłanka, zgodziła się nie powtarzać wszystkiego. "Wystarczy, że wydamy nowy certyfikat i tyle" - wyjaśniła
wielebna Elaine Skinner.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl