Chciał ratować kobietę niczym dzielny rycerz, a odpowie za napaść. Pewien Amerykanin, gdy usłyszał krzyki krzywdzonej - jak sądził - dziewczyny, zerwał ze ściany szablę pradziadka i wyłamał drzwi do sąsiada. Okazało się jednak, że sąsiad... oglądał erotyczny film w telewizji.
Van Iveren układał się właśnie do snu, kiedy zdało się mu, że słyszy rozpaczliwe wołania o pomoc. Nie dzwonił na policję, bo nie ma telefonu. 39-letni mężczyzna nie zastanawiając się, założył szlafrok, zdjął ze ściany szablę pradziadka i rodową pamiątkę i w papuciach pognał ratować gwałconą.
Uderzył w drzwi i nie czekając na odpowiedź, wyrwał je kopniakiem z futryny. Wbiegł do środka i grożąc lekko zaśniedziałą szablą, kazał się prowadzić do ofiary. Kobiety jednak nie było, to znaczy, była - ale na ekranie.
"Głupio mi, to była zwykła pomyłka" - wyznał gazecie "Milwaukee Journal Sentinel". Za włamanie z bronią i sianie zniszczenia grożą mu teraz 33 miesiące więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|