Mieszkanie ze skunksem to igranie z ogniem. Bo nigdy nie wiadomo, czy zwierzak się czymś nie zestresuje i nie obryzga nas wydzieliną, po której będzie nas czuć na odległość. Pani Deborah Cipriani wie to bardzo dobrze. Bo mieszka pod jednym dachem z... 40 skunksami.
Pełzają, wspinają się na meble i łaszą o pieszczoty. I tak od posiłku do posiłku.
Pani Cipriani ma sporo miejsca dla swojej zwierzęcej rodzinki, bo skunksy pełzają po pięciu sypialniach.
Nakarmienie takiej gromadki trwa zwykle ponad godzinę. Później można wyjść na rodzinny, spokojny spacer. Spokojny, bo wątpliwe, by ktoś zaryzykował starcie z 40 skunksami...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|