To już jakieś fatum. Co tydzień coś rozlewa się gdzieś na jakiejś autostradzie. Amerykanie mają ich najwięcej, to i oni mają największe doświadczenia w obchodzeniu się np. z dziesiątkami tysięcy jajek roztrzaskanymi na drodze. Dokładnie to stało się na wjeździe na międzystanową 66 w Północnej Wirginii.
"Przypominało to wielki omlet" - śmieje się Michael Karbonski ze stanowego departamentu transportu. Przyczepa, ciągnięta po drodze przez
przysypiającego - jak sugeruje policja - rolnika, zawadziła o betonowy słup podtrzymujący wiadukt nad autostradą. Przyczepa stanęła do góry kołami, a jajka skutecznie zablokowały przejazd.
Na szczęście była późna noc i dużego ruchu nie było.
Kierowca czmychnął, zostawiając rozbite jajka samym sobie. Za ciągnikiem w pogoń ruszył policyjny helikopter. Wszyscy cieszyli się, że do wypadku nie doszło w lecie, bo byłaby jajecznica...
Kierowca czmychnął, zostawiając rozbite jajka samym sobie. Za ciągnikiem w pogoń ruszył policyjny helikopter. Wszyscy cieszyli się, że do wypadku nie doszło w lecie, bo byłaby jajecznica...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl