Turysta, zirytowany uciążliwymi jego zdaniem działaniami służb bezpieczeństwa na filipińskim lotnisku, poddał się kontroli tylko w bieliźnie. W przeciwieństwie do filipińskich podróżnych, którzy głośno i dosadnie komentowali sytuację, Niemiec nie powiedział ani słowa. Za striptiz zebrał gromkie brawa od oczekujących w kolejce na odprawę.

Podróżny - zamiast zgodnie z planem wylecieć do Frankfurtu - weekend spędził w policyjnym areszcie. Może posiedzieć jeszcze dłużej. Filipińskie służby nie zrozumiały żartu i Niemiec odpowie przed sądem za "obsceniczne działanie". Grozi mu od sześciu miesięcy do sześciu lat więzienia.