Wściekły 66-letni turysta z Niemiec ściągnął spodnie, gdy kontrolerzy na lotnisku w Manili kazali mu po raz kolejny przejść przez bramkę bezpieczeństwa. Ubranie zrzucił bez słowa, a inni pasażerowie - złorzecząc na kontrolerów - dopingowali dziarskiego podróżnika.
Turysta, zirytowany uciążliwymi jego zdaniem działaniami służb bezpieczeństwa na filipińskim lotnisku, poddał się kontroli tylko w bieliźnie. W przeciwieństwie do filipińskich podróżnych, którzy głośno i dosadnie komentowali sytuację, Niemiec nie powiedział ani słowa. Za striptiz zebrał gromkie brawa od oczekujących w kolejce na odprawę.
Podróżny - zamiast zgodnie z planem wylecieć do Frankfurtu - weekend spędził w policyjnym areszcie. Może posiedzieć jeszcze dłużej. Filipińskie służby nie zrozumiały żartu i Niemiec odpowie przed sądem za "obsceniczne działanie". Grozi mu od sześciu miesięcy do sześciu lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|