Znany australijski aktor Russell Crowe chce, by ze stadionów rugby zniknęły cheerleaderki. Twierdzi, że te piękne dziewczyny tylko odwracają uwagę od tego, co dzieje się na boisku.
Crowe uważa, że faceci nie oglądają meczów, bo patrzą na długonogie panienki w obcisłych bluzeczkach i króciutkich spódniczkach. A za to obrywają potem od swych kobiet. I tak cała przyjemność z niedzielnego meczu ginie. Dlatego wzywa australijskie kluby rugby, by wykopały cheerleaderki z boisk.
Swój pomysł zaczął zresztą wcielać w życie. Drużyna Rabbitosh, której jest właścicielem, rozwiązała już umowę z cheerleaderkami, a na ich miejsce zatrudniła... perkusistów. Mimo tego na stadionie widzów nie zabrakło. Mało tego, na trybunach znów pełno jest rodzin z dziećmi. Okazuje się więc, że pomysł gwiazdora nie jest tak dziwny, jakby mogło się wydawać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz