Gwiazdka urządziła sobie wycieczkę szlakiem knajp i klubów na Manhattanie w Nowym Jorku. To nic nowego, ale tym razem było tak ostro, że całowała się z kim popadnie. I to w dodatku z niechlujami. Bo przez całą noc kręcił się przy niej jakiś niewyraźnie wyglądający gość.
Britney zaliczyła tej nocy chyba wszystkie lokale na Manhattanie. Wiadomo, że była w Rue 57, Marquee i Tanjun. Na pokaz niby nie zamawiała alkoholu, a wręcz zakazała podawania go do swojego stolika. "Ale pewnie piła w toalecie, bo cały czas się przewracała i całowała z nieznajomymi" - opowiadają świadkowie. Wlazła też na stół i dawaj tańczyć!
Nie od dziś wiadomo, że Britney ma kłopot z alkoholem i nie jest wzorem matki. Jej rodzice nie mają na nią wpływu, a ona stacza się coraz bardziej. A bardzo chętnie towarzyszy jej w tym dziedziczka hotelowej fortuny Paris Hilton.