Olbrzymi kot patrzył zaskoczony, jak jego pan podskakiwał przez całe pięć kilometrów. Bo taki dystans musiał pokonać i to w 40 minut. Inaczej nie miał szans na nowy rekord Guinnessa. Ale udało się. I Taj zdobył upragniony rekord.
A tygrys, jak to prawdziwy kot, całkowicie zignorował skaczącego człowieka. Szedł sobie tylko powoli. I cieszył się, że ludzie bardziej patrzą na niego niż na zwariowanego Taja. Ale tak to jest, jeden się męczy, a drugi zbiera za to całą sławę.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
