Ashrita Furman z Tajlandii pobił rekord w skakaniu przez skakankę. Tyle że linka istniała tylko w jego wyobraźni. A żeby zwrócić na siebie uwagę, dystans pięciu kilometrów pokonał z... tygrysem.
Olbrzymi kot patrzył zaskoczony, jak jego pan podskakiwał przez całe pięć kilometrów. Bo taki dystans musiał pokonać i to w 40 minut. Inaczej nie miał szans na nowy rekord Guinnessa. Ale udało się. I Taj zdobył upragniony rekord.
A tygrys, jak to prawdziwy kot, całkowicie zignorował skaczącego człowieka. Szedł sobie tylko powoli. I cieszył się, że ludzie bardziej patrzą na niego niż na zwariowanego Taja. Ale tak to jest, jeden się męczy, a drugi zbiera za to całą sławę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|