Kolorowy śnieg koło syberyjskiego Omska? To dopiero ciekawostka. Nikt jednak nie wie, skąd się takie coś wzięło. Milicja podejrzewa, że to wina fabryk, które użyły jakiś dziwnych chemikaliów. Związki te uleciały kominami do atmosfery i wylądowały na Syberii.
Milicjanci na wszelki wypadek proszą mieszkańców, by nie wrzucali śniegu do czajników i nie gotowali go na herbatę. Nie wolno też pozwalać dzieciom bawić się na kolorowym puchu, bo czort jeden wie, co za świństwa w nim się kryją. Może być skażony promieniotwórczo - boją się mieszkańcy.
Co prawda, naukowcy, którzy badali próbki śniegu, na razie nie potwierdzają, że puch jest radioaktywny, ale nie przeprowadzili jeszcze wszystkich badań. Nie wiadomo więc do końca, co groźnego może kryć się na omskiej ziemi. A milicja zapowiada, że zakład winny zanieczyszczeń surowo odpowie za to zamieszanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl