Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamiast do aresztu trafili do luksusowego hotelu

12 października 2007, 15:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wykwintna restauracja, gabinet odnowy biologicznej i dwa korty tenisowe - w takich "koszmarnych" warunkach, w luksusowym hotelu Ritz-Carlton spędzi areszt domowy pewne małżeństwo. Zostali skazani za próbę podsłuchu Michaela Jacksona.

Aresztanci to niejaki Jeffery Borer i jego żona. Są właścicielami linii lotniczych. I bez skrupułów wykorzystali fakt, że pewnego razu ich samolotem leciał król muzyki pop.

Michael Jackson leciał z Las Vegas do Santa Barbara na rozprawę w sądzie. Chytra parka zainstalowała w latającej maszynie kamery video. Jak sami później przyznali, chcieli nagrać rozmowy Jacksona z adwokatem. Żeby potem sprzedać je mediom.

Ich niecny plan jednak się wydał. I oboje wylądowali w areszcie domowym. Ale trzeba przyznać, że nie mogą narzekać na brak wygód. "Siedzą" oboje w luksusowym hotelu Ritz-Carlton.

Powód? Ich mieszkanie zaatakował grzyb. A pani Borer ma alergię. W tych okolicznościach sąd zgodził się, żeby areszt spędzili w hotelu. Dlaczego w czterogwiazdkowym? Z prostej przyczyny. Bo na taki ich stać - sami opłacają swój pobyt.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj