Chyba najbardziej znanym przykładem jest Jack Nicholson. Od lat chodzi na wszytkie mecze w NBA swojego ukochanego Los Angeles Lakers. A w tym wypadku nie jest to miłość tania - jeden bilet, który gwarantuje miejsce w pierwszym rzędzie kosztuje 220 dolarów. Ale przecież kiedy mowa o prawdziwym uczuciu, żadne pieniądze się nie liczą.
Podobna szajba - i to podwójna - ogarnęła znanego reżysera Spike'a Lee. Podobnie jak Nicholson od lat pasjonuje się on rozgrywkami NBA, tylko że kibicuje New York Knicks. W postawie Lee nie byłoby jeszce niczego dziwnego, gdyby nie jego najnowsza miłość. Nazywa się ona Arsenal Londyn i każe mu kilka razy w miesiącu pokonywać trasę Nowy Jork - Londyn i zasiadać na stadionie, by podziwiać piłkarskie popisy Thierry'ego Henry.
Entuzjastów piłki nożnej można wymieniać bez liku. Muniek, wokalista T.Love, potrafił jeździć za polską reprezentacją po całej Europie i to nie tylko wtedy, gdy szło jej znakomicie, ale także, gdy przegrywała.
Marcin Daniec z kolei nie wyobraża sobie, by nie oglądać na żywo Wisły Kraków. Na żywo - czyli nie w telewizji, tylko na stadionie przy Alei Reymonta w Krakowie. Krzysztof Cugowski bez mrugnięcia okiem potrafi rzucić wszystkie obowiązki, byle tylko nie przegapić Grand Prix Polski w... żużlu.
Zygmunt Chajzer przemierzył kilkanaście tysięcy kilometrów po to, by w Japonii zobaczyć na żywo pamiętny pierwszy od lat "polski" finał mistrzostw świata w siatkówce.
Okazuje się także, że mozliwa jest miłość na odległość - znani z programu "Europa da się lubić", Kevin Aiston i Paolo Cozza wciąż kochają i są dozgonnie wierni! Miłość Kevina nazywa się Chelsea Londyn, a Paola - Inter Mediolan.