Robert de Niro ma nie lada problem. Właśnie wyszło na jaw, że należąca do niego nowojorska restauracja Nobu nie płaciła pracownikom za nadgodziny. I do skóry aktorowi i restauratorowi w jednej osobie dobrał się amerykański urząd pracy.
Okazało się, że de Niro, mimo że za jeden film zgarnia nawet 20 milionów dolarów (ok. 60 milionów złotych), jest zwykłym sknerą. Bo przez kilka lat nie płacił swoim 100 pracownikom za nadgodziny. Uzbierało się prawie 330 tysięcy dolarów (około miliona złotych).
Teraz de Niro musi się tłumaczyć i wreszcie otworzyć portfel. I to naprawdę szeroko. Bo będzie musiał pracownikom zapłacić, to co jest im winny, a także wyłożyć sporą sumkę na odsetki za zwłokę i koszty sądowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|