Dziennik Gazeta Prawana logo

Na pięć godzin zaklinował się w kominie

12 października 2007, 15:11
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Tylko niespotykane szczęście uratowało 25-letniego Kanadyjczyka, który... zaklinował się w kominie. Przesiedział w nim pięć godzin w kilkustopniowym mrozie. Twierdzi, że tą nietypową drogą chciał się dostać do domu.

Mężczyzna beztrosko popijał sobie z kolegami. Nagle zachciało mu się spaceru. Gdy jednak wrócił, okazało się, że drzwi są zamknięte. Jako, że ani dobijanie się do drzwi ani krzyki nic nie dały, wpadł na desperacki pomysł: postanowił - za przykładem Św. Mikołaja - dostać się do środka przez komin. I prawie by mu się udało, gdyby nie to, że po drodze w dół się zaklinował. I tak na pięć godzin.

Gdy stwierdził, że nie może ruszyć się żadną stronę, zaczął się drzeć się wniebogłosy. Jednak bez skutku. Bo okazało się, że biedaczyna pomylił domy i wlazł do komina sąsiadów. I to właśnie był powód, dla którego - po pierwsze - koledzy nie wpuścili go do środka. Po drugie - że nikt mu przez godziny nie pomagał.

Miał jednak wyjątkowe szczęście. Nad ranem, jego słabnące, dochodzące z komina, jęki usłyszeli ludzie podążający do pracy. Zaniepokojeni odgłosami wezwali policję. Dopiero ta wyciągnęła zmarzniętego na kość nieszczęśnika z komina.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj