Borat już więcej nie będzie śmiał się z Amerykanów czy Kazachów. Bo jest tak znany, że na jego dowcipy już nikt się nie nabierze. Dlatego jego kolejne filmy będą już miały gotowy scenariusz, zamiast iść "na żywioł".
Jednak szefowie wytwórni Universal Pictures, z którą podpisał wysoki kontrakt na kolejne komedie, boją się, że zaplanowane z góry tematy nie będą miały dużej oglądalności. Dlatego prawnicy studia już kombinują, jak tu polecieć Cohenowi po pensji.
A kto będzie bohaterem następnych filmów? To Bruno, dziennikarz-gej, opisujący świat mody. Czy jednak będzie tak popularny, jak Borat? Mało prawdopodobne, w końcu kazachski dziennikarz z filmu "Borat:Podpatrzone w Ameryce, by Kazachstan rósł w siłę" stał się niezwykle sławny i trudno będzie mu dorównać.