"Nowe życie na sprzedaż" - ogłasza w internecie młody Australijczyk, mieszkaniec nadmorskiej miejscowości Wollongong. Co można kupić? Jak dowiadujemy się ze spisu
dołączonego do aukcji, całkiem sporo.
- Nazwisko
- Numer telefonu
- Wszystko, co Paul posiada, a więc: ubrania, 300 płyt CD, deskę surfingową, laptopa, książki, łóżko, odtwarzacz CD, plecak, rakietę do tenisa, kije do golfa, zdjęcia z dzieciństwa,
deskorolkę i lampę - prezent od byłej dziewczyny.
Paul obiecuje, że szczęśliwego nabywcę jego życia nauczy wspinaczki, surfingu, jazdy na deskorolce, stania na rękach i innych. Zobowiązuje się zapoznać zwycięzcę ze wszystkimi jego znajomymi i "potencjalnymi kochankami", prawdopodobnie ośmioma, bo z tyloma Paul flirtował. Zaznacza, że ma 15 bliskich przyjaciół i około 170 znajomych.
Ma też dwóch śmiertelnych wrogów i wkurzoną byłą dziewczynę. Obiecuje, że wrogowie i przyjaciele będą traktować nabywcę dokładnie tak, jak jego samego.
Oferta życia zakłada także przekazanie "posady przy dostawie warzyw, pisaniu horoskopów do miejscowej gazety, nowych rodziców i dużą rodzinę od której dostaje dużo prezentów. A raz w roku - dodatkową imprezę urodzinową.
Przekazanie życia, jak twierdzi Paul, potrwa cztery tygodnie. Tyle zajmie treningu, w czasie którego "nabywca pozna wiele anegdot z mojego życia, 6 dowcipów, otrzyma kolczyki warte 180 dolarów i dwumiesięczny telefoniczny serwis pogwarancyjny" - zapowiada Australijczyk.
Jednak Paul do końca nie oszalał, bo nie oddaje paszportu, nazwiska, prawa jazdy i prawa do ewentualnych spadków. Czy ktoś ma ochotę na jego życie?