To wyglądało bardzo poważnie. Policjanci z niemieckiego Grevenbroich dostali telefon z miejscowego hotelu. Ktoś w niezrozumiałym dla nich języku najwyraźniej prosił o pomoc. Mundurowi rzucili wszystko i wyruszyli do hotelu. Okazało się, że rabanu narobiło dwóch japońskich turystów, którym... zatkał się zlew.
Policjanci rzecz jasna nie mogli się w ogóle dogadać z Japończykami. Dopiero po chwili turyści pokazali im na migi, że chodzi o zlew. I o to, że nie odpływa z niego woda.
Mundurowi mogli się tylko uśmiechnąć pod nosem i próbować wytłumaczyć panikarzom, że w takim wypadku wystarczy zadzwonić po hotelową obsługę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|