Sharon Stone nie potrafi trzymać nerwów na wodzy. Podczas zdjęć do ostatniego filmu "Alpha Dog" tak się rozpędziła w udawanej bijatyce, że skończyła się ona poważnym krwotokiem z nosa filmowego partnera.
Aktorka gra w najnowszym filmie szukającą sprawiedliwości matkę zamordowanego nastolatka. W jednej ze scen sama wymierza zabójcom chłopca sprawiedliwość. I trzeba się spodziewać, że ten klaps będzie wyglądał iście realistycznie, bo na planie pojawiła się prawdziwa krew. Ot, gwiazda przyłożyła młodemu aktorowi Benowi Fosterowi za mocno.
Skąd ten przypływ emocji? "Po prostu chciałam, by scena bójki wyglądała prawdziwie" - tłumaczy beztrosko Stone. "A poza tym Ben mnie popychał i popychał i chciał wywołać we mnie prawdziwą agresję. I mu się udało" - dodaje gwiazda.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|