Ci, którzy obserwują zakochanych na planie nowego filmu Angeliny "A Mighty Heart", nie doczekali się wymiany czułości między zakochanymi. Brad nie ma najmniejszej ochoty skraść buziaka swojej odmienionej na potrzeby roli żonie. Bo Angelina nosi protezę, by optycznie pogrubić twarz i zakłada szkła kontaktowe, żeby zmienić swe oszałamiające błękitne oczy na brązowe.
Ale to jeszcze nic. W innym filmie, "The Good Shepherd", było jeszcze gorzej. Charakteryzatorzy wylewali siódme poty, by postarzyć piękną aktorkę o 30 lat. Na jej zęby nakładano specjalne szare nakładki, a oczy otaczano żółtymi cieniami, by przypominały oczy alkoholiczki. "Brad mówi, że trochę dziwnie jest mu mnie całować w takim stanie" - wyznała Angelina. Czyżby Brad nie był z tych mężczyzn, którzy cenią w kobiecie przede wszystkim bogate wnętrze?