"Żaba ma kochankę" czyli "Qingwa Bao Ernai" - taką nazwą chińska herbaciarnia chciała przyciągnąć klientów. Ale jedyne, co udało jej się ściągnąć, to...kłopoty. Bo władze miasta natychmiast kazały lokal zamknąć.
Oficjalnie nazwa zakłóca poczucie moralności i etyki. A, jak mówi Xu Jun z szanghajskiego wydziału handlu: "Trzeba wreszcie oczyścić lokalny rynek". Jednocześnie władze zapewniają, że gdy tylko herbaciarnia wymyśli nową, społecznie akceptowaną nazwę, to od razu dostanie zgodę na działalność.
Bo szef firmy nie pomyślał. Nie dość, że w Chinach władze walczą ze zwyczajem trzymania kilku kochanek, bo to jest niemoralne i niezgodne z etyką chińskiego komunisty, to jeszcze ostatni szef Komunistycznej Partii Chin w Szanghaju stracił stołek za łapówki i kochanki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|