Dziennik Gazeta Prawana logo

Kot dostał kartę kredytową

12 października 2007, 14:57
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Messiah Campbell dostał kartę kredytową z limitem ponad 4 tysięcy dolarów australijskich. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Messiah to... kot.

Katherine Campbell z Melbourne w Australii chciała przetestować system zabezpieczeń w wydawaniu kart kredytowych w banku. Dlatego dwa tygodnie temu poprosiła Bank of Queensland o drugą kartę do swojego konta dla Messiah - swojego kota. W formularzu wpisała swoje nazwisko, adres, wiek, płeć, dodała imię kota i wysłała do banku.

Była zaskoczona. Bo kartę jej przyznano. Z limitem 4200 dolarów australijskich. Tydzień po wyrobieniu karty bank wezwał ją, bo chciał zobaczyć jakieś dokumenty Messiah. Ale kot - rzecz jasna - nie ma dowodu osobistego, prawa jazdy, ani nawet świadectwa narodzin. Ale mimo to karty mu nie zabrano.

Katherine jest przerażona tym, jak prosto nabrać bank. Tym bardziej że nikt nie poinformował jej, że do jej konta wydano drugą kartę. Kiedy bank zrozumiał swoją wpadkę, przeprosił kobietę i anulował wydaną kartę.

Katherine wypróbowała ten sam scenariusz w innej instytucji - koncernie energetycznym. Tam też dali się nabrać. Jej kot stał się drugim właścicielem rachunku ze energię elektryczną.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj