Prowadzący "Familiadę" aktor na święta pojechał do snobistycznej miejscowości Madonna di Campiglio we Włoszech. Tam ośnieżone stoki wyglądają jak wybieg na pokazie mody. Karol Strasburger również zadawał szyku. Każdego dnia szusował w innej kurtce - pisze "Fakt".
Przeciętny mężczyzna, szykując się do kilkudniowego wypadu na narty, wrzuciłby do plecaka zapasowe skarpety, narzucił na grzbiet kurtkę i ruszył w drogę. Ale nie
Karol Strasburger. Prowadzący "Familiadę", wybierając się na kilka świątecznych dni, zabrał ze sobą zawartość małej szafy.
Oczywiście nie przeszkodziło mu to w uprawianiu sportu, bo w końcu po to tam pojechał. Od wielu lat uwielbia jeździć na nartach. "To dyscyplina numer jeden wśród tych, które uprawiam" - wyznaje "Faktowi". A że jego ulubione stoki znajdują się w snobistycznym miejscu, musi zabierać ze sobą całą masę ciuchów.
Oczywiście nie przeszkodziło mu to w uprawianiu sportu, bo w końcu po to tam pojechał. Od wielu lat uwielbia jeździć na nartach. "To dyscyplina numer jeden wśród tych, które uprawiam" - wyznaje "Faktowi". A że jego ulubione stoki znajdują się w snobistycznym miejscu, musi zabierać ze sobą całą masę ciuchów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|