Litry wlanego w siebie alkoholu i conocne imprezy, ciągnące się do białego ranka, nie mogą nikomu wyjść na zdrowie. Przekonała się o tym Britney Spears. Gwiazda muzyki pop była tak zmęczona ciągłymi balangami, że w Nowy Rok padła już o pierwszej rano.
Britney bawiła się w jednym z klubów w Las Vegas. Gdy tylko skończyła odliczać sekundy do północy, usiadła przy swoim stoliku. Nie dała się nikomu porwać na parkiet i co chwila ziewała. Wytrzymała tak prawie do pierwszej. A potem... zgasło jej światło.
Do domu zabrali ją ochroniarze. Oczywiście piosenkarka twierdzi, że usnęła nie przez alkohol. Ale jej przyjaciele mówią, że gwiazda wreszcie zrozumiała, że musi skończyć z imprezami, bo nie jest już w stanie ich wytrzymać. Widać, że nie mieszkała nigdy w polskich akademikach...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|