Na ulice francuskiego Nantes i szwajcarskiej Genewy wyjdą przeciwnicy... 2007 roku. Spalą zegarki i będą żądać, by władze nie zmieniały daty. Bo, według nich rok 2006 był tak dobry, że powinien trwać wiecznie.
Dlatego przeciwnicy 2007 roku, zrzeszeni we "Froncie przeciwko Nowemu Rokowi", szykują się do ostrej walki z przemijającym czasem. Nie będą radośnie obchodzić sylwestra, tylko ustawią gigantyczny stos. Wrzucą na niego wszystko, co przypomina o przemijaniu czasu, czyli zegarki i przeciwzmarszczkowe kosmetyki. A na ich imprezę w Nantes ma przyjść około 3000 osób.
Na szczęście w niedzielę, gdy wybije północ, Nowy Rok i tak nadejdzie, nieważne czy tego chcemy, czy nie. I pozostaje mieć nadzieję, że będzie lepszy niż stary.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|