Słynny piosenkarz, Ozzy Osbourne, przyznał się, jak trafił pierwszy raz na odwyk. Wysłała go tam żona, mówiąc, że tam nauczy się pić. A on uwierzył jej na słowo.
Pomyślał, że może robi coś nie tak, pije ze złych kieliszków albo nie to, co trzeba. Dlatego gdy zgłosił się do kliniki, od razu zadał pytanie: "Gdzie tu jest barek?". Po gwałtownym ataku śmiechu dziewczyna z recepcji wytłumaczyła mu, że przez jakiś czas zapomni o piciu. I na pewno nie nauczą go, jak pić, tylko co zrobić, by nie nadużywać alkoholu.
A Ozzy, znany z tego, że za kołnierz nie wylewał, teraz ponoć się ustatkował. I już się nie upija. Bo przyrzekł to swojej rodzinie. Chociaż, jak sam przyznaje, są takie dni, kiedy musi strzelić sobie przynajmniej jedno piwko. Ale dawno nie skończył imprezy pod stołem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|