Wracają sowieckie czasy w Rosji. Bo żeby dostać paszport, trzeba mieć zaświadczenie z urzędu skarbowego, urzędu miasta i milicji, że dany obywatel nie zalega z opłatami. Bez tych kwitków żaden Rosjanin nie wyjedzie za granicę.
Wszystkie przejścia graniczne i wydziały paszportowe dostały długą listę Rosjan, którzy mają długi wobec państwa. Celnicy, gdy znajdą wśród wyjeżdżających kogoś ze spisu, mają nakaz zawrócenia jego do kraju. To samo w biurach paszportowych. Nikt nie dostanie dokumentu, bez zaświadczenia, że władzom rosyjskim nie zalega choćby kopiejki.
Według Kremla, to ma być nie - jak oskarżają obrońcy praw człowieka - kara za nieposłuszeństwo i powrót do czasów radzieckich, gdy uzyskanie paszportu graniczyło z cudem, tylko sposób
na zdyscyplinowanie obywateli.
Jak widać sposób skuteczny, bo przed kasami urzędów pojawiły się kolejki Rosjan, którzy płacą wszystko, od zaległych mandatów drogowych, po alimenty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|