Trzyosobowy gang grasował bezkarnie od września. Policja przypisuje mu dziesięć napadów na banki w północnych Włoszech. Działali z planem - zawsze przed każdym napadem słuchali porady wróżki. Poczuli się w końcu tak pewnie, że napadli, nie radząc się. I wpadli.
Do tego stopnia ufali przepowiedniom wróżki, że rezygnowali z napadu, gdy odradzały go karty. Święta mieli spędzić bezpiecznie w domach. Wróżka im to zagwarantowała. Ale nie przewidziała, że napadną na bank bez konsultacji z wyrocznią. I wpadli. Święta spędzą za kratkami.
Prokuratorzy mają teraz twardy orzech do zgryzienia. Czy uwierzyć w coś, co nie jest naukowo potwierdzone - czyli w przepowiednie wróżki. Bo jeśli oskarżą ją o współudział w napadach - będzie to oznaczało, że wierzą w coś, co naukowcy uznają za bzdurę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl