Znany piosenkarz Robbie Williams przekonał się ostatnio, że prawo obowiązuje każdego. Bo w Australii nie wolno palić w miejscach publicznych, a ten na każdym koncercie się zaciągał. No i dostał mandat.
Policja była nieubłagana. Robbie złamał prawo, więc musiał zapłacić. I nie obchodziło ich, że to obcokrajowiec i gwiazda. Tłumaczyli, że prawo jest jednakowe dla każdego. Jednak Williams się wykręcił. I 150 dolarów australijskich (337 zł) zapłacił za niego premier Queenslandu, australijskiego stanu, gdzie odbył się koncert. Bo ogłosił, że Williams był jego gościem.
Wszystko przez nałóg. Bo, jak mówi sam piosenkarz, rzucił już alkohol i narkotyki. Dlatego postanowił sobie zostawić choć jedną złą cechę. I zdecydował, że wciąż będzie palił.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|