Nietrudno sobie wyobrazić wrzask pasażerek saudyjskiego samolotu, gdy nagle zobaczyły na pokładzie osiemdziesiąt biegających szczurów. Stewardesy nie wiedziały, czy najpierw uspokajać zdenerwowane kobiety, czy łapać gryzonie. Maszyna szczęśliwie wylądowała.
Pasażerowie lecącego do miasta Tabuk saudyjskiego samolotu zobaczyli stado szczurów, gdy ich maszyna była jeszcze 800 metrów nad ziemią. Na pokładzie wybuchła
panika, ale na szczęście piloci zdołali wylądować.
Okazało się, że szczury należały do jednego z pasażerów, który przewoził je w skórzanej torbie i, jak powiedział, nie wie, jakim sposobem się wydostały. Pasażerem zajęła się policja, a szczurami obsługa lotniska.
Okazało się, że szczury należały do jednego z pasażerów, który przewoził je w skórzanej torbie i, jak powiedział, nie wie, jakim sposobem się wydostały. Pasażerem zajęła się policja, a szczurami obsługa lotniska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|