Dlatego Clooney uważa nie tylko na zawodowych paparazzich, ale i na każdego, kto ma telefon. Bo teraz praktycznie każdym nowoczesnym aparatem można nagrać krótki film, a potem wrzucić go do sieci.
Aktor boi się, że ktoś może sfilmować jego wygłupy na planie filmowym, a potem całe Hollywood będzie się z niego śmiało. A on może przez to stracić pracę. Bo jak amanta czy twardego faceta może grać aktor, na którego widok wszyscy pokładają się ze śmiechu?
No i do tego taka zła sława może przeszkodzić Clooneyowi w kolejnych podrywach. Jak tu zaproponować dziewczynie kolację, gdy ta głośno drwi: "O, to ten, co jak ostatnia fajtłapa potknął się o kabel!".
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
