To nie zdarzyło się w zamku, ani na Hawajach, a w ratuszu w Nowym Jorku. Nie było setek fotoreporterów i znanych gości. Znany aktor Matt Damon i jego narzeczona wzięli cichy ślub, jak zwykli śmiertelnicy.
Matt i jego pani, Luciana Barroso, stanęli przed urzędnikiem i powiedzieli sobie "tak". A wśród gości były tylko ich dzieci, kilku przyjaciół i burmistrz Nowego Jorku. Dlaczego tak po cichu? Bo aktor chciał, by ten dzień należał tylko do niego i ukochanej. Nie chciał robić szopki na tysiące osób.
Zresztą już w zeszłym roku, gdy pojawiła się plotka o ślubie, przed willą gwiazdora koczowało pełno paparazzi. Tym razem Damon chciał tego uniknąć i wybrał skromną wersję ceremonii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|