Gdy do odetkania zapchanej toalety w jednym z domów w australijskim Darwin wezwano hydraulika, spec nie spodziewał się, że stanie oko w oko z... dwumetrowym pytonem. Zwierzę wpełzło do odpływu muszli klozetowej i postanowiło tam zamieszkać.
"Miałem spore problemy, żeby go wyciągnąć. Był bardzo gruby, chyba trawił ostatni posiłek. Nie chciałem mu zrobić krzywdy i bałem się, żeby go nie przestraszyć. Gdyby mnie zaatakował, długo nosiłbym ślady jego zębów" -opowiadał później.
Dwumetrowy gad jest bardzo silny, ale na szczęście nie ma trującego jadu. Hydraulik nie dawał rady wyciągnąć pytona z rury, więc zadzwonił po strażników z pobliskiego parku dzikich zwierząt. Ci zaopiekowali się zagubionym wężem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl