Za kosztującą tysiąc funtów operację zapłaciło schronisko. "W ciągu mojej kilkuletniej kariery podobną operację robiłem tylko jeden raz" - opowiada Shaun Opperman, główny weterynarz ośrodka dla zwierząt w brytyjskim Battersea. "Chociaż shar-pei są znane z całych kłębów zmarszczek, Shankly miał wyjątkowo mało szczęścia, bo jego zmarszczki całkowicie zasłaniały mu oczy".
Shar-pei to dość droga rasa psów, jednak jego poprzedni właściciele nie mieli dla niego litości. Shankley wylądował na ulicy. Stamtąd trafił do schroniska i na stół operacyjny. Gdy jego przyszli właściciele oglądali go w klatce, był tuż po operacji. "Był strasznie wychudzony i miał całą głowę w szwach. To była miłość od pierwszego wejrzenia" - opowiada Stephanie Duncan, której rodzina zaopiekowała się psiakiem.