Mała, zielona żabka, jakich w Australii w bród, wpadła w nie lada tarapaty. Gdy, zwiedzając jedną kawiarni w miasteczku Darwin, wiedziona zapachem smakowitych łakoci, zamknęła się w chłodni. Zamrożoną na kość znalazła ją jedna z kelnerek i delikatnie tuląc, z powrotem tchnęła w nią życie.
W -18 stopniach Celsjusza zwierzak natychmiast zamienił się w sopel lodu. "To biedactwo było takie malutkie i całe zimne, gdy brałam je do ręki" - opowiada pracownica kawiarni Sue Hoddinott. "Trzymałam ją w dłoni, wytarłam z niej lód, a ona nagle zaczęła oddychać. Po prostu nie mogłam w to uwierzyć" - cieszy się kelnerka.
Cudowne ożywienie z lodowego snu nie jest w przyrodzie aż tak dziwne. Zwykle jednak hibernację przeżywają proste organizmy, mikroby czy wirusy. Oczywiście są gatunki zwierząt, które
zapadają w chłodzie w półsen. Ich serce bije wtedy wolniej. Ale gdy tylko robi się cieplej, wychodzą odetchnąć rześkim powietrzem.
Przypadek małej, nadrzewnej żabki z Darwin pokazuje, jak łatwo natura może dostosować się do trudnych warunków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl