Dziennik Gazeta Prawana logo

Jedzenie na wynos posłali na antypody

12 października 2007, 14:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Angielscy fani krykieta równie serio jak swój ulubiony sport traktują sprawę jedzenia, które zapewnić ma należytą dawkę energii. Potrawy na czas gry zamówili "u Hindusa". Tyle tylko, że restauracja jest w Wielkiej Brytanii, a oni byli w Australii.
Cóż to jest 14 tys. kilometrów dla sprawnego restauratora. Nasir Abdul, menedżer w Bombay Nights w angielskim Bath, podjął wyzwanie, a później wystawił potężny rachunek. Za wysłanie do australijskiego Perth kilku porcji jagnięciny tikka masala, jagnięciny dansak, grzybków pilau, tarka dhal, sag aloo i chlebka pratha zażądał 1,5 tys. funtów (ok. 9 tys. zł).

Rachunek dziesięciokrotnie większy, niż gdyby jedzenie zamówiono na miejscu, fani krykieta ochoczo zapłacili. W zamian dostali kilka walizek z wbudowanymi termosami i instrukcję do podgrzania kupionego jedzenia. Pochłonęli wszystko, co do okruszka. Ale nie ma się co dziwić. Za takie pieniądze...
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj