Ci, którzy w niedzielny wieczór wybrali się do Teatru Polonia w Warszawie, byli świadkami cudu. Krystyna Janda i Joanna Szczepkowska, które przez dwa lata toczyły wojnę, podały sobie ręce i rzuciły się sobie w ramiona - pisze "Fakt".
Brutalna bitwa na słowa rozpętała się, gdy Szczepkowska została członkiem rady artystycznej Teatru Powszechnego. Janda w proteście zwolniła się z pracy. Dwie
wielkie aktorki nie odzywały sie do siebie przez dwa lata.
"Teatr jest miejscem rzeczy niemożliwych" - komentuje to wydarzenie w rozmowie z "Faktem" Joanna Szczepkowska. "Ten moment pogodzenia się musiał w końcu nastąpić. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" - dodaje.
A wszystko dzięki ich dzieciom. Córka Szczepkowskiej - Hanna Konarowska - i córka Jandy - Maria Seweryn - grają główne role w jednym spektaklu. Gdy się zaprzyjaźniły, ich mamy doszły do wniosku, że dalsza wojna nie ma sensu. I w gruncie rzeczy jest po prostu śmieszna.
"Teatr jest miejscem rzeczy niemożliwych" - komentuje to wydarzenie w rozmowie z "Faktem" Joanna Szczepkowska. "Ten moment pogodzenia się musiał w końcu nastąpić. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło" - dodaje.
A wszystko dzięki ich dzieciom. Córka Szczepkowskiej - Hanna Konarowska - i córka Jandy - Maria Seweryn - grają główne role w jednym spektaklu. Gdy się zaprzyjaźniły, ich mamy doszły do wniosku, że dalsza wojna nie ma sensu. I w gruncie rzeczy jest po prostu śmieszna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|