Prawdziwy miłośnik piękna. Aktor David Hasselhoff podczas swojego pobytu w duńskim hotelu co chwilę wzywał panie z obsługi. Dlaczego? Bo tak bardzo spodobały mu się Dunki, że chciał je oglądać na okrągło.
To była zwykła wycieczka. Ale dla gwiazdy serialu "Słoneczny Patrol" okazała się co najmniej pobytem w niebie. Kiedy tylko przekroczył próg hotelu - wiedział, że będzie musiał często dzwonić po obsługę. Ale nie ze względu na niski standard pokoi. Panie, które przynosiły mu śniadanie, ręczniki i gazety, były tak śliczne, że aktor nie mógł oderwać od nich wzroku.
"Każda następna była jeszcze bardziej zachwycająca. Dlatego ciągle dzwoniłem" - tłumaczył się Hasselhoff w serwisie ContactMusic.
Może aktorowi dokuczała samotność? W końcu rozwodnikiem jest dopiero od kilku miesięcy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|