Ciężko domyślić się, jakimi ścieżkami chodziły myśli Morgana Conatsera z De Queen w Arkansas, gdy pakował gitarę do swoich spodni. Pewne jest, że chciał wyjść z instrumentem ze sklepu bez płacenia rachunku. Za głupotę odpowie przed sądem.
Pod pachę nie weszła, więc pudło elektrycznej gitary wsadził pod kurtkę, a gryf w nogawkę dresu. Wpadł, bo strasznie kuśtykał, a na plecach nagle wyrósł mu
garb. Właściciel zawołał go i po krótkiej, acz ostrej wymianie zdań puścił go wolno, choć już bez gitary. Pożałował swego dobrego serca, gdy okazało się, że miłośnik instrumentów
strunowych przywłaszczył sobie także wart 200 dolarów (600 złotych) odtwarzacz mp3.
Właściciel sklepu "Guitars and Cadillacs" przy międzystanowej 71. posłał za nim gliniarzy. Długo nie szukali. Conatser siedział w domu i słuchał muzyki. Czy kradzież gitary była tylko zmyłką, czy może pan Morgan faktycznie jest głupi na razie się nie dowiemy...
Właściciel sklepu "Guitars and Cadillacs" przy międzystanowej 71. posłał za nim gliniarzy. Długo nie szukali. Conatser siedział w domu i słuchał muzyki. Czy kradzież gitary była tylko zmyłką, czy może pan Morgan faktycznie jest głupi na razie się nie dowiemy...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl