Sylwester Stallone jest załamany. Nie posłuchał się żony i zagrał w filmie "Rocky VI". Ale okazuje się, że aktor nie daje rady szaleć po ringu, tak jak kiedyś.
Okazuje się, że 60-letni aktor nie jest już tak sprawny, jak dawniej. Kondycja siadła i trzeba było zatrudnić kaskadera. A gdy wracał do domu, to wprost padał z nóg. Do tego słyszał jeszcze jazgotanie swej lepszej połowy. A jaki facet wytrzyma ciągle słuchanie: "A nie mówiłam, za stary jesteś na takie szopki".
Dlatego od razu zapowiada, że szósta część przygód boksera będzie już na pewno ostatnią. A zgodził się w niej zagrać tylko dlatego, że "Rocky V" to, według fanów, klapa absolutna, no i musiał nakręcić porządne zakończenie cyklu. Tylko czy oglądanie podstarzałego aktora, który ledwo się rusza, zachęci widzów do ruszenia do kin?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|