Dawali jej 37 par butów do wyboru. Ale Terri Hatcher chciała tylko jedne - swoje własne. Powiedziała, że nie wyjdzie na plan, jeśli nie pozwolą jej zagrać w ukochanych bucikach. No i reżyser pokornie ugiął się przed żądaniami aktorki.
Terri natychmiast wysłała kuriera do domu. Tam pokojówka dała mu ukochaną parę butów aktorki. A gdy wrócił z pudełkiem na plan serialu, to Hatcher aż podskoczyła z radości, bo wreszcie mogła zagrać.
Ale tak to jest, jak się jest gwiazdą. Przecież gdyby tak wybrzydzał jakiś szary statysta, to po prostu wywaliliby go z pracy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|