Ashley Judd, piękna hollywoodzka aktorka, już od paru ładnych lat pomaga dzieciom chorym na AIDS. Wcześniej jednak była zimną kobietą, nieczułą na cierpienia innych. Któregoś dnia posłuchała jednak kilku piosenek U2 i inaczej spojrzała na świat.
Judd jest teraz ambasadorem ONZ. Zbiera pieniądze na hospicja dla chorych na tę śmiertelną chorobę. Co jakiś czas jeździ po Ameryce Południowej i mówi młodym Latynosom jak uniknąć AIDS.
Mało tego - sama się zmieniła. Zrezygnowała z podrywów w nocnych klubach i sypiania z przygodnymi facetami. Bo boi się, że może złapać wirusa. A to wszystko dzięki piosenkom Bono. Bo Judd, po wysłuchaniu kilku utworów, spotkała się z piosenkarzem U2, a ten pokazał jej zupełnie inny obraz świata. Od tamtej pory Judd większość wolnego czasu spędza pomagając innym.
Oj, przydałoby się, by jeszcze parę osób posłuchało U2...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|