Raz do roku nawet tajskie małpy mają swoje święto i wyżerkę jak się patrzy! Ostatni weekend listopada od lat należy do tysięcy małp zamieszkujących centralną prowincję Tajlandii, Lopburi.
Ponad dwie tony owoców, warzyw, a do tego słodycze i napoje gazowane weszły do małpiej karty dań. Trzy godziny jazdy od stolicy kraju, Bangkoku stoją ruiny Prang Sam Yot, świątyni Kmerów. Za mniej niż dolara można wejść na teren świątyni i pobawić się z małpami. W ramach biletu turyści dostają długi patyk do odganiania zbyt natarczywych małp.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|