Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwa razy trafił go piorun, teraz wpadł do kanału

12 października 2007, 14:25
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
John Lyne to zdecydowanie największy pechowiec Wielkiej Brytanii. Już dwa razy trafił go piorun, spadł z konia i potrącił go samochód. Ale to nie koniec, bo ostatnio... wpadł do studzienki kanalizacyjnej.

Lyne beztrosko spacerował sobie uliczkami miasteczka Stainsforth. Ale biedaczysko zapomniał, żeby patrzeć pod nogi. I w zamyśleniu nie zauważył odsłoniętej dziury prowadzącej kilkanaście metrów pod ziemię. Zleciał i poobijał się na tyle skutecznie, że lekarze zalepili mu obydwie nogi gipsem.

W sumie to już jego 17 poważny wypadek. "Najbardziej muszę uważać w piątki trzynastego" - mówi z powagą Lyne. Jednak mimo że co chwila spotykają go katastrofy, nie traci pogody ducha. "Dobrze, że jeszcze żyję" - cieszy się Brytyjczyk. Jedno go tylko martwi. Że zamiast mu współczuć, cała rodzina po prostu się z niego nabija.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj