Najpierw błąkała się samotna i wystraszona. Potem z pomocą przyszło jej stado krów. W końcu została miejscową atrakcją i ulubienicą mieszkańców. Mowa o osieroconej sarence, przygarniętej przez stado jałówek z francuskiej Bretanii.
Sarenka traktuje jałówki jak przybrane mamy. To właśnie dzięki ich życzliwości zwierzątko w ogóle żyje. Gdyby nie opieka krów, osierocona sarenka na pewno by
zginęła.
Ale kiedy zwierzątko stało się już miejscową atrakcją turystyczną, na jego drodze do szczęścia stanęli urzędnicy odpowiedzialni w tym regionie za rolnictwo i lasy. Bezlitosne urzędasy zdecydowały, że sarenkę trzeba zabić. A jak uzasadnili tę decyzję? Sarenka zagraża krowom! Dzikie zwierzątko może je zarazić różnymi chorobami.
"Co za bzdura" - krzyknęli chórem okoliczni mieszkańcy. I wspólnie stworzyli komitet obrony sarenki. O opinię poprosili weterynarza. Ten stwierdził, że zwierzątko nie stanowi żadnego zagrożenia dla jałówek. A ludzie, zakochani w ślicznej sarence, swoją drogą zaczęli zbierać podpisy w jej obronie.
I udało się! Urzędnicy poszli po rozum do głowy i dali spokój osieroconemu zwierzątku. Teraz weterynarze mają nadzieję, że sarence uda się na wiosnę znaleźć jakieś stado jeleni. I młoda łania zacznie normalne życie wśród swoich. Ale na pewno nie zapomni o swoich przybranych łaciatych mamach.
Ale kiedy zwierzątko stało się już miejscową atrakcją turystyczną, na jego drodze do szczęścia stanęli urzędnicy odpowiedzialni w tym regionie za rolnictwo i lasy. Bezlitosne urzędasy zdecydowały, że sarenkę trzeba zabić. A jak uzasadnili tę decyzję? Sarenka zagraża krowom! Dzikie zwierzątko może je zarazić różnymi chorobami.
"Co za bzdura" - krzyknęli chórem okoliczni mieszkańcy. I wspólnie stworzyli komitet obrony sarenki. O opinię poprosili weterynarza. Ten stwierdził, że zwierzątko nie stanowi żadnego zagrożenia dla jałówek. A ludzie, zakochani w ślicznej sarence, swoją drogą zaczęli zbierać podpisy w jej obronie.
I udało się! Urzędnicy poszli po rozum do głowy i dali spokój osieroconemu zwierzątku. Teraz weterynarze mają nadzieję, że sarence uda się na wiosnę znaleźć jakieś stado jeleni. I młoda łania zacznie normalne życie wśród swoich. Ale na pewno nie zapomni o swoich przybranych łaciatych mamach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz